1 maja 2017



AUDREY WRONG
23, sprzątaczka

zagorzała przeciwniczka kawy i alkoholu, miłośniczka papierosów [1] [2] [3], będąca "uzależnioną" od herbat, użytkowniczka substancji psychoaktywnych, posiadaczka dwóch chowańców [1] [2], którzy czynią ją czarownicą, okupująca skromną kawalerkę w pobliżu szkoły, stroniąca od przekleństw, nietolerująca podnoszenia głosu tudzież krzyków w swojej obecności, zdecydowanie częściej rozmawiająca z kotami lub przedmiotami martwymi aniżeli ludźmi, zwykle nie odbiera telefonu, muzyki słuchająca tylko i wyłącznie u siebie, co by móc podsłuchiwać urywki rozmów osób znajdujących się w pobliżu, nieakceptująca wszystkiego co znajduje się pod pojęciem "przyjaźń", dlatego większość wolnego czasu spędzająca na graniu w gry, gdyż raczej nie posiada wielu zainteresowań, w środkach transportu publicznego czytająca książki, uzależniona od obserwowania ludzkich zachowań i zerkaniu w cudze oczy, w kontaktach międzyludzkich umiarkowanie otwarta, jednak ciepła i troskliwa, Matka Teresa, lubująca się w buddyzmie, czerpiąc jednocześnie kręgosłup moralny z dowolnie wybranych wierzeń, całkowicie ufająca swojej intuicji oraz odbiorze energii, mająca dość specyficzne poczucie humoru i gorący uśmiech [1], bywająca nieco ekscentryczną, chcąca przeboleć cały smutek i ból wszechświata [1], żeby inni nie musieli, ogólnie to naprawdę fantastyczna persona

Spłodzona została przez Georga, a do wychowania przyczynił się także Bill, z którym pierwszy tatuś okazał się prowadzić w związku homoseksualnym. Matka nieznana, tak samo jak nazwiska rodowego Audrey nie zdradza, nie tylko tego zresztą, jak można się domyślić (można?). Ze względu na wyżej wymienioną sytuację, nigdy się dobrze nie czuła w towarzystwie większej liczby osób, choć przez kilkuletni okres czasu aspirowała na ducha towarzystwa, nieopłacalnie niestety, co się później okazało. Uwielbia przebywać w swoim towarzystwie, chociaż nie do końca potrafi się ze sobą dogadać, przez to też zdarza się jej niekiedy "odlecieć" i zahibernować swój kontakt z rzeczywistością, by rzucić się w wir wewnętrznej dyskusji. Doskonale zdaje sobie sprawę, że przez tego typu zachowania nierzadko wzbudza mieszane odczucia u innych ludzi, ale nie ma nikomu tego za złe, różne rzeczy się po prostu dzieją na tym świecie. Z rodzinnego domu udało jej się zbiec 5 lat temu, kiedy to zdołała uzbierać wystarczającą ilość funduszy, by wynająć nowe lokum, swoją obrzydliwą norę, gdzie jakoś egzystuje po dziś dzień. Zwykle zajmowała się posadami takimi jak pomoc kuchenna czy kelnerstwo, aczkolwiek niezbyt pozytywnie się to odbijało na samopoczuciu i kilku innymi powiązanymi z nim aspektami. Bardzo chętnie zgłosiła się do Brooklyn Art Academy na stanowisko sprzątaczki, jako że to zajęcie nie wymagało wiecznego komunikowania się z coraz to różniejszymi ludźmi, a ci, jak oczywiście wiadomo, do najprzyjemniejszego gatunku żyjącego nie należą.

Tak więc witajcie nieznajomi, zawsze chętnie zostawimy wiadro z wodą w nieodpowiednim miejscu i nielegalnie spoufalimy się paląc papieroski, a podczas nieobecności pedagoga... poczęstujemy herbatką!

[ Hejka ludzie! Karty postaci przez kilka lat nie pisałam, tyle mam na swoje usprawiedliwienie, ale na marginesie muszę dopisać, iż z pewnością na bieżąco będę uzupełniać/poprawiać jakieś pierdoły, bo mam świadomość, że nieraz w trakcie losowej czynności wpadnie coś wcale-nie-tak-genialnego-jak-się-wydaje do głowy i trzeba to wprowadzić w życie, ajajaj. Buzię skradłyśmy Carly Chaikin i mamy jak najwięcej nadziei na prędkie zaaklimatyzowanie się i chociaż neutralne przyjęcie naszej osóbki, polecam się serdecznie. ]